moje-lektury blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2005

„Konrad nalewał właśnie wrzątku do filiżanek, kiedy usłyszał szmer w przedpokoju i ciche stukniecie drzwi. Odstawił czajnik i wybiegł na korytarz. Gdzieś niżej, coraz niżej, stukały obcasy Julii. Szalona dziewczyna, nie poczekała na windę, bała się że ja zawróci i pędziła na złamanie karku po schodach. Mógłby spróbować pogoni, przez moment myślał o tym, w końcu jednak dał spokój. I co powiem? – pomyślał. Wniosę ją na górę i rzucę na tapczan? Ogarnęła go złość. W myślach nazywał smarkulę swoją Julią, wiązał z nią poważne plany, a ona bez słowa uciekła, jakby był pospolitym gwałcicielem. Dziewczyny owszem, miewają różne fanaberie, wolno im, ale Julia przekroczyła granice przyzwoitości. Nie bardzo wiedział, jak powinien się zachować następnego dnia. Udawać obrażonego? Przecież był obrażony i jeżeli już miałby udawać, to raczej nieobrażonego. Pomyślał o Karolinie.
O ileż prostsze było życie u jej boku. Nie toczyła świętej wojny o majtki, potrafiła być najczulszą, najwspanialszą kochanką… Czemu u diabła nie próbował jej zatrzymać? Dyktował swe warunki bez wnikania w jej racje, dyktował po to, żeby nie mogła ich przyjąć. To on odszedł, bo chciał odejść. Nagły, niespodziewany przypływ żalu zdziwił go i zastanowił. Był przekonany, ze Karolina to już przeszłość, nie okłamywał Julii, mówiąc o zamkniętym rozdziale, więc skąd się wzięła ta głupia, spóźniona tęsknota?
Pozmywał talerze, wylał herbatę zaparzoną specjalnie dla Julii, lecz te proste czynności nie zdołały oderwać go od niewesołych myśli. Kiedy zadzwonił telefon, był pewien, ze to pani magister Blenda. Postanowił udawać, że nie zauważył jej wyjścia. To powinno jej dać do myślenia.
Zachrypnięty głos Bujały błyskawicznie sprowadził go na ziemię.
- Znasz Wydronia? – spytał bez zbędnych wstępów.
- Z widzenia.
- Podjedź do niego, jest sprawa do obgadania. Majdziak wyjechał, nie mam kogo posłać. Chodzi mianowicie o…
- Co ty, do dziwki nędzy, myślisz, że jestem twoim chłopcem na posyłki?! – wściekł się Orzechowicz. – Zagalopowałeś się, stary, to misja dla twoich goryli, nie dla mnie!
Odłożył słuchawkę, aż echo poszło. Telefon dzwonił jeszcze dwa razy, ale Konrad nawet do niego nie podszedł.”

„Dlaczego napisałam tę książkę?

Tak sobie myślę, że te olbrzymie stada kochających Joannę Chmielewską nie mają większych możliwości, by dowiedzieć się o niej ciut więcej, niż ona sama o sobie napisze…
Próbowałam tę wiedzę kiedyś tam, dawno temu poszerzyć, robiąc o niej program dokumentalny, ale życie tak się ułożyło, że dopiero potem ta kobieta stała się jedną z najbliższych mi osób. Przeżyłyśmy razem kupę przygód i chyba się przyjaźnimy.
Joanna pisze parę książek i kawałek autobiografii, mnie już nie dają kamery na filmy dokumentalne (jasne – oglądalność niższa od biesiad i kabaretów! Litości!). no to co ja mam zrobić?
Pomyślałam, że napiszę…
O Joannie – jaka jest wspaniała i nieznośna, krzyczy na mnie za jakieś posprzątane papiery, kocha zwierzęta i uczciwych ludzi, nienawidzi kłamstwa i czosnku, uprawia zwariowany ogródek, jeździ samochodem jak rajdowiec, karmi trzynaście bezdomnych kotów i chce, żebym kiedyś reżyserowała filmy z jej książek.

JOANNA – No właśnie, może byś się wzięła do porządnej roboty…

A poza tym, i mnie wolno napisać i niej, skoro Joanna napisała o mnie. Powieść nosi tytuł „Trudny trup” i jest o telewizji, o nas i oczywiście o aferach.
Joanna przysłała mi wydruk komputerowy tekstu, żebym sprawdziła terminologie telewizyjną. Przeczytałam z dzikim zainteresowaniem i z oburzeniem zadzwoniłam do autorki.
- Słuchaj, ja rozumiem, że mam tu swoje imię, miejsce pracy, życie osobiste, ulubione piwo, ale żebym na końcu wychodziła za mąż to już przesada!
Joanna (niewinnym tonem):
- Przecież chciałaś, żeby cię nikt nie poznał…
I jak ja miałam w takich okolicznościach nie napisać tej książki?”

„Co łączy Teodorę, cesarzową Bizancjum, żyjącą kilkaset lat temu w ówczesnym Rzymie Wschodu, i księżne Dianę, której śmierć wszyscy jeszcze pamiętamy? Józefinę de Beauharnais, piękną pierwszą żonę wielkiego Napoleona z powszechnie podziwianą First Lady Stanów Zjednoczonych, Jacqueline Kennedy, która podobnie jak jej mąż, jeszcze za życia stała się legendą? Co łączy „czerwoną arcyksiężnę”, jedyną córkę następcy tronu Rudolfa, z uwielbianą Evitą Peron, małżonką prezydenta Argentyny?
Tych sześć kobiet przeszło do historii nie tylko za sprawą wielkich czynów lub jako żony sławnych mężów, lecz również dlatego, że ich postacie nie są jednoznaczne. Kobiety te miały niejedno oblicze; trudno je zdefiniować, ponieważ zmieniały się zależnie od punktu widzenia. Nie kryły się w cieniu, lecz stały za kulisami historii.
Wszystkie miały spory wpływ na czasy, w których żyły: Teodora, jako żona cesarza Justyniana, szczególnie dbała o dobre obyczaje oraz moralność kobiet i dziewcząt: ona, która w latach swej burzliwej młodości na pewni nawet nie znała tych pojęć; Józefina de Beauharnais starała się połączyć ideały Rewolucji Francuskiej z ideami nowo utworzonego cesarstwa; Jackie Kennedy dzięki swemu dobremu smakowi wpłynęła na styl życia i modę swoich czasów, jednak z powodu małżeństwa z niezbyt atrakcyjnym, ale ogromnie bogatym Aristotelisem Onasisem z dnia na dzień straciła popularność; Elżbieta Petznek, arcyksiężna z dynastii habsbursko-lotaryńskiej, udowodniła, że powiązanie arystokratycznego pochodzenia z socjaldemokratycznymi poglądami jest możliwe – choć w znacznym stopniu tylko w teorii; Evita Peron stała się postacią kultową, a gdyby tylko ją lekko naruszyć, pozłotka spadłaby z niej bez trudu; lady Di dzięki swej nieśmiałości i urodzie mogła być pewna, że znajdzie poklask wśród czytelników pism ilustrowanych na całym świecie, niezależnie od tego, czy głaskała po główkach chore dzieci, czy jako uczestniczka ekskluzywnych imprez wiodła żywot milionerki. Wybaczano jej wszystko, ponieważ chciano się z nią identyfikować. Uwielbienie tłumów doprowadziło ją w końcu do śmierci.
Niezależnie od tego, jak patrzeć na życie i działalność tych sześciu kobiet, trudno będzie wydać o nich jednoznaczną opinię, decyduje bowiem to, pod jakim katem się na nie patrzy.”


  • RSS