moje-lektury blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

„- Niezły dom wariatów, co? – spytał Tomcio, kiedy ukryci pod parasolem weszli w lśniącą od deszczu ulicę Mickiewicza, z jej pięknymi, solidnymi domami o ozdobnych bramach. – Świetni są. Pani Żakowa jest rzeźbiarką. Julia, ta czarna, jest graficzką, a jej mąż Tolek, ten z uszami, maluje. Lubię te Wigilie u nich, tam jest zawsze fantazyjnie i kolorowo.
- Często tam bywasz?
- Kuzynka Baltony, ta Cesia, przyjaźni się z moją kuzynką. Do której właśnie zresztą idziemy – wyjaśnił Tomek. – Też za darmo, przepraszam Cię, chyba że Anielcia nam coś odpali. Ale może i nie odpalić, bo tam u nich różnie z forsą. Bernard, jej stary, też jest plastykiem, skaranie boskie. A Anielka skończyła grafikę, ale gra w teatrze. Zawsze miała szmergla na punkcie teatru, no i dopięła swego. Wariatka. Ale ja ją lubię. Można z nią konie kraść.
Dotarli już do końca ulicy Mickiewicza, gdzie po lewej stronie piętrzyła się narożna, wytworna kamienica z początku stulecia, zwieńczona, naturalnie, rozkoszną wieżyczką. Frontowe okna o zaokrąglonych narożnikach i łuki wnęk balkonowych ukazywały oświetlone wnętrza o sufitach z kasetonów.
Ale kuzynka Tomka mieszkała na ubogim poddaszu, w pokoju wynajętym u jakiejś antypatycznej, skrzywionej paniusi. Mamrocząc, pani ta właśnie otworzyła im podniszczone drzwi i na hasło „Żeromscy” wskazała im niechętnie drogę w głąb korytarza.
Po obu stronach tej typowej kamienicznej kiszki widniały drzwi o pięknych proporcjach i starannej stolarce, lecz mocno odrapane.
Natomiast te wiodące do apartamentu państwa Żeromskich budziły podziw: lśniące jak słońce i żółte jak cytryna, ozdobione były wieńcem z jedliny i czerwonych bombek. Zza drzwi dochodziła melodia kolędy „Bracia, patrzcie jeno”, a na pukanie nikt nie zareagował.
Tomek ostrożnie nacisnął klamkę i znaleźli się w dużym, podłużnym pokoju o podłodze polakierowanej na czarno. Ścianę okienną na wprost przysłaniała szmaragdowa tkanina. Pokój był niemal pusty, poza olbrzymią szafą na odzież i stołem jadalnym z paroma krzesełkami. Miejsce sypialne, złożone z kilku materaców okrytych tą samą szmragdową tkaniną, znajdowało się wprost na podłodze. Ściany oślepiały bielą, z wyjątkiem sporej płaszczyzny przy oknie, gdzie widniało przybrudzone panneau, namalowane natchnionymi pociągnięciami pędzla. Cała reszta pomieszczenia lśniła. Pośrodku podłogi ustawiono w donicy z ziemią malutką choinkę. Drzewko ozdobione było wyłącznie kolorowymi ptaszkami z papieru.
Tuż obok choinki, na purpurowym dywaniku, siedziało grzecznie dorodne dziecko płci męskiej, odziane w dżinsy i imponujące szelki. Miało ogromną szopę czarnych loków, zadzierżysty nos i sprytne oczka jak czarne jagódki. Chłopczyk był tłusty i rumiany i z wielkim zapałem budował wieżę z klocków DUPLO-Lego, podczas gdy jego rodzice zajmowali razem jeden fotel bujany, całując się zapamiętale.”

Judyta: lat trzydzieści siedem, świeżo rozwiedziona, samotnie wychowuje nastoletnią córkę – Tosię. Sama buduje dom na wsi. Marzy o wielkim uczuciu. Udziela porad w piśmie kobiecym. Nie wstydzi się swoich kompleksów i słabości, ma wielkie poczucie humoru. Niepowodzenia jej nie zrażają – jest wulkanem energii.

„Wróciłam wczoraj z redakcji, a tu dom otwarty na oścież, grabie rzucone obok kłódka na bramie zamknięta. Wchodzę do domu – Borys* pewno znowu chciał wyjść.
A tu niespodzianka! Na stole leży dwadzieścia złotych i kartka: „Pani Judko – nienawidzę swojego imienia i zdrobnień od niego – myśmy musieli zadzwonić, to nam powiedzieli, że tu jest telefon, to weszliśmy i zadzwoniliśmy, i zostawiamy te pieniondze, bo nam się nysa zepsuła pod Bydgoszczom i musieliśmy interweniować.”
Nie mam bladego pojęcia, kto dzwonił z mojego telefonu. Nikt z najbliższych sąsiadów się nie przyznaje. Z Borysa nie mogę wydusić ani słowa.”

*Borys - pies Judyty

„Panna Holiday Golightly, w podróży”. Taki tekst widniał na kartoniku na skrzynce na listy należącej do mieszkania nr 2 w starej nowojorskiej czynszówce. I rzeczywiście Holly „podróżuje” w poszukiwaniu miłości i ciepła, byle dalej od nudnego, ustabilizowanego życia. Ta dziewiętnastolatka jest inna od wszystkich, a przy tym hojnie obdarowana przez los urodą, wdziękiem, szaloną fantazją i nieprzeciętnym apetytem na życie. Prowadzi bujne życie towarzyskie, wciąż bawi się z bogatymi mężczyznami…

„Narodowa Agencja Bezpieczeństwa (NSA) konstruuje superkomputer pozwalający złamac każdy szyf metodą „brutalnego ataku”. Dzięki niemu amerykański wywiad może czytać komunikaty przesyłane przez terrorystów i szpiegów, oraz udaremniać ich zamiary. Działalność agencji stara się pokrzyżować genialny japoński kryptolog Ensei Tankado, twórca niedającego się złamać algorytmu znazwanego Cyfrową Twierdzą. Grożąc przekazaniem Twierdzy do publicznego użytku, stawia niemożliwe do spełnienia żądania.
Susan Fletcher, matematyczka pracująca dla NSA, prowadzi wyścig z czasem, aby ocalić agencję, zdemaskować zdrajcę w jej szeregach i odkryć szczegóły planu, którego celem jest zniszczenie banku danych wywiadowczych USA.”

Autobiografia jednej z najsłynniejszych japońskich gejsz, Mineko Iwasaki.
Urodziła się w 1949 roku jako Masako Tanaka. Gdy miała pięć lat rozpoczęła naukę w domu gejsz Iwasaki w Kioto. Tam nadano jej pseudonim zawodowy Mineko. Gdy miała dziesięć lat jej wychowawczyni oficjalnie ją adoptowała i zrobiła z niej spadkobierczynię rodu i tradycji Iwasaki. Pięć lat później debiutowała jako dorastająca gejsza, maiko. W bardzo krótkim czasie zdobyła silna pozycję, stała się gwiazdą wśród gejsz. Występowała m.in. przed królową brytyjską i księciem Karolem.
W wieku 29 lat, będąc u szczytu sławy wycofała się z czynnego uprawiania zawodu, zamknęła szkołę i wyszła za mąż. Wraz z mężem i córką mieszka na przedmieściach Kioto.

Egipt, rok 1914. Amelia wraz z mężem, synem i córką wracają na kolejny sezon prac archeologicznych. Nad Egiptem wisi widmo nadchodzącej wojny, krążą pogłoski o powstaniu, które ma wzniecić el-Wardani. Emersonowie, a głównie Ramzes czynnie angażują się w konflikt. Tajemnice, przebieranki, niebezpieczeńtwo, historia i spora dawka poczucia humoru – wszystko to łączy się ze sobą i splata w jedną całość, ale przecież z Amelią Peabody nudzić się nie można…

Egipt, rok 1907. Redcliff Emerson – archeolog prowadzący wykopaliska, wraz ze swoją nieustraszoną żoną Amelią Peabody (Indiana Jones w spódnicy) rozpoczyna prace w Dolinie Królów. Emersonom towarzyszą: syn Ramzes, jego przyjaciel David, oraz przybrana córka Nefret.
Ramzes, David i Nefret kupują w Kairze papirus, ze sławna „Księgą Zmarłych”. W tym momencie na siebie i całą wyprawę, w której biorą udział sprowadzają niebezpieczeństwo. „Księga Zmarłych” jest łakomym kąskiem, i jest wielu chętnych aby ją posiąść, nie zawsze uczciwą drogą.


  • RSS