moje-lektury blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2004

„Główny bohater powieści, badacz symbolizmu i wykładowca Harvardu Robert Langdon, zostaje pilnie wezwany do szwajcarskiego ośrodka badań, by dokonać analizy tajemniczego symbolu, wypalonego na ciele zamordowanego naukowca fizyka.

Ku swemu zdumieniu odkrywa, iż symbolem tym posługiwało się tajemne bractwo iluminatów, uważane już za należące do historii. Bractwo to było niegdyś najpotężniejszą podziemną organizacją na świecie. Tymczasem pojawia się znów na ziemi, by przeprowadzić ostatnią fazę swej legendarnej wendetty wobec najbardziej znienawidzonego przez siebie wroga – Kościoła katolickiego.

Najgorsze obawy Langdona potwierdzają się – posłaniec bractwa przekazuje wiadomość, że w samym centrum Watykanu znajduje się bomba o niespotykanej dotąd sile rażenia. Czas jej wybuchu został zaplanowany na chwile świętego konklawe.

Rozpoczyna się szalony wyścig z czasem, po tajemniczych kryptach, niebezpiecznych katakumbach, wyludnionych katedrach, tropem dawnych symbolów, prowadzących do tajnej siedziby iluminatów.”


„Obie z Beatą w milczeniu oglądałyśmy przedstawienie. Pod ścianą trup, o centymetry od niego Alicja z Pawłem, przepychający się wzajemnie po rumowisku przy stole, Alicja macająca dekoracyjny śmietnik na wierzchu, Paweł czyniący bezskuteczne próby przydeptania drugą nogą sztywnego kartonu… Czysty surrealizm. Ewentualnie skażony horror.
- Zostanie mi to na zawsze? – spytał, starając się ukryć lekki popłoch.
- Mógłbyś zdjąć but, ale lepiej nie – odparła Alicja, zakłopotana nieco więcej. – Nie mogę go znaleźć, każdy mi tu wszystko przekłada….O, mam nóż!
- Powiedz przynajmniej, co to jest! Co tam trzyma?
- Nic takiego, pułapka.
- Na myszy?
- Nie… No dobrze, wilcze paści.
- Co takiego…?!
- Wilcze paści.
- Na litość boską, do czego Ci wilcze paści…?!!!
- Do niczego. Tak sobie zamontowałam, na próbę, z ciekawości, bo tyle było gadania o wilczych paściach i raz wreszcie chciałam zobaczyć, jak to wygląda. Okazuje się, że przymocowałam doskonale, ale jako paści, zdaje się, wyszło mi trochę źle. Nie odcięło Ci nogi, ani nawet nie złamało…
- A powinno?
- Oczywiście, że powinno. Ale chyba tylko złapało Cię za but. Nie wiem, czy się gdzieś nie zacięło i nie zaskoczy, więc lepiej tak nie przytupuj. Spróbuję odciąć możliwie dużo tego kartonu, zobaczymy, co jest w środku.”

Joanna Chmielewska, „Kocie worki” fragment

„Życie i sztuka Fridy Kahlo są nierozłączne, zbudowane z ciągłego współistnienia bólu i nadzieji, cierpienia i odwagi. Jak napisał Carlos Fuentes, wypadek, który boleśnie dotknął osiemnastoletnia Fridę, równocześnie posypał jej przyszłe losy złotym pyłem. Trudno uwierzyć, ze jej barwna postać, pełna odwagi i determinacji, wyobraźni i fantazji, nie jest tylko i wyłącznie owocem znakomitej fantazji literackiej.”

Katarzyna Napiórkowska, właścicielka galerii sztuki

„Była kaleką o krzywych palcach i paskudnym charakterze. Wulgarna i bezwzględna, egocentryczna i drażniąca. Kłamała, zdradzała, kochała tylko siebie. Barwna i piękna cesarzowa Frida.”

Joanna Bojańczyk, dziennikarka „Gazety Wyborczej”

„Zrośnięte brwi, mały wasik i etniczny strój – znaki rozpoznawcze Fridy Kahlo. Chyba byłaby zadowolona, widząc pielgrzymki turystów odwiedzających Casa Azul – jej dom rodzinny. Większość z nas przyjechała tam przyciągnięta legendą o malarce, którą stworzyły dwa zjawiska: ból i wielki Diego Rivera. „Zdarzyły mi się dwa wypadki” autobus i Diego” – mówiła zwykle. Na zdjęciach Frida to pewna siebie artystka. Na autoportretach – cierpiąca, niespełniona, nieszczęśliwa kobieta. Dwie Fridy.”

Monika Luft, dziennikarka

„Uciekając przed dziennikarzami po nagłośnionym przez środki masowego przekazu incydencie, Ramsey Hunt szuka spokoju w odosobnionej chacie w Górach Skalistych. Wymarzony spokój nie trwa jednak zbyt długo – znajduje w lesie nieprzytomną dziewczynkę, a w ślad za nią w pobliżu domu pojawiają się obcy, których celem jest zamordowanie Ramseya i dziecka.

Molly Santera, matka dziwczynki, znajduje ich oboje w górskim domku i w pierwszej chwili bierze Ramseya za porywacza. Gdy odkryje pomyłkę, nie będzie już czasu na podziękowania. Depczący im po piętach zabójcy są blisko…”


  • RSS